środa, 4 kwietnia 2012

117.

Jop, mamy już 5. Wczorajszy dzień był lekko mówiąc bardzo mieszany.. W sumie było fajnie, potem trzeba było wziąć się za sprawę, która ciągnęła się już zbyt długo, co też śmietanką nie było. Ale chyba teraz jest lepiej, nie wiem po co żyć w jakimś kłamstwie i oszukiwać się, że coś się zmieni. Widzę, że chyba dotarło i dobrze.. Widzisz, wyszło jak wyszło. Prawdą jest to, że samo zwlekanie z tą decyzją świadczyło o tym, że nie było to łatwe, bo dużo zmienia. Zapomniałam dodać tylko i chcę tu napisać coś bardziej na świeżo, że to nie było tak, że nie walczyliśmy w jakiś sposób żeby było lepiej, bo walczyliśmy, ale w końcu okazało się, że ciągnięcie tego będzie tylko utrudnieniem, więc po co? Myślę, że dla obu stron będzie lepiej tak jak będzie. Nie mam zamiaru nikogo szykanować, poniżać ani jakoś krzywdzić, ale też nie będę nikogo uszczęśliwiać skoro sama dobrze się z tym nie czuję, sorry.


To chyba ostatni post jaki tu piszę, bo kończę tą przygodę, przynajmniej otwartą dla wszystkich.

Najpiękniejsze zdjęcia ever.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz