piątek, 6 stycznia 2012

48.

Nie wierzę, brat obudził mnie dziś o 14, pewnie spałabym jeszcze dłużej.. Nie chcę mi się teraz spać, ale wiem że gdybym się teraz położyła to bym zasnęła. Coś jest nie tak, powiem mamie może pójdziemy w poniedziałek na badania. Trochę się boję, ale toć tam nie panikujmy NAJWYŻEJ UMRĘ. :)



"Come back, come back
And make the world work again.
Come back and put an end to all this mess,
Come back and prove the world’s not heartless.
Come back and prove the world’s not heartless."


Ładna piosenka, przesłuchajcie. 

czwartek, 5 stycznia 2012

47.

No cześć, co u Was? U mnie świetnie :))))) Mama mi dzisiaj powiedziała, że 15 będą nam robić łazienkę przez prawie miesiąc co znaczy, że  ferie sobie spędzę u babci no albo wstając o 8 rano na skutek przebudzenia dźwiękiem młota udarowego, jasne że mi zazdrościcie. Dzięki mamcia za spieprzenie dnia, papa.



środa, 4 stycznia 2012

46.

Blablablabla, nuda. To był spoczi dzień, w szkole było okej, oprócz wpadki na angielskim, nie ma to jak napisać  jedno zadanie z dobrej a drugie ze złej grupy :)) Heheeee. Spałam sobie dzisiaj z godzinę, pouczyłam się trochę z biologii, ale leżę z poprzedniego tematu, z matmy nic nie umiem, no a z niemca jutro mnie peeewnie zapyta, coś tam pamiętam. Siedzę nadal na kompie mamy, bo w moim nie ma jakiegoś certyfikatu i nie mogę wejść ani na fejsa ani na blogspota nawet do poczty nie mam dojścia, więc podstawówkowe foty dodam kiedy indziej. Noo.. to tyle. Nara. 

Wiem, że zdjęć nóg było tu już więcej niż wyrazów w tej notce, ale to jedyna część ciała, która mi względnie odpowiada, więc tu będzie i trudno, nie mam fot a to jakieś przed sylwestrem chyba było. No a poza tym to mój blog i jak będę chciała to wstawię sobie tu nawet zdjęcie mojej wątroby.   :) Śpijcie spokojnie miśki, do zoba w piekle. :* 


Lana Del Rey - Video Games.

sobota, 31 grudnia 2011

45.

Siedzimy z Zuzfą, jest 3:21. Wczorajszy/dzisiejszy dzień był/jest spoko. Wypiłyśmy tylko po kieliszku szampana czy coś tam, a czułyśmy się jakbyśmy wypiły z 10 litrów, mało co się nie porzygałam. A no nie wiem czemu w  sumie. Zuzia jest głupia i mnie wkurza.


Jutro napiszę więcej.

44.

Witom. Wstałam półtorej godziny temu, pięknie. Zara mam obiad, piszę trochę w pośpiechu..
Jako jedyna z rodziny zawiązałam dzisiaj bratu krawat, WHO'S THE BOSS? (tak, wiemy że Ala)
Hmm, robiłam wczoraj zdjęcia, wyszły nawet ciekawie, ale wstawię kiedy indziej. Wczorajsze lody były zaaajebiste, chcę ich. No i też wczorajsze zakupy BARDZO (!) udane. Szkoda, że nie kupiłyśmy tej sukineczki w kwiatki :( A no i tak w ogóle, ma ktoś żółty sweter? Bardzo się przyda na sesję. 


Nie wierzę, że jestem dzisiaj w spódnicy, ale tam.. Ostatni sylwester w naszym życiu <szczom> to czea jakieś zmiany, papa. Ten no życzenia, heh.. Utopcie się w rzygach. :)





The xx - Intro.

czwartek, 29 grudnia 2011

43.

Nie mogę z pewnej dyskusji na Facebooku. To aż niewiarygodne jak komercyjne gówno może zlasować mózg młodej osobie, to przykre.. :( Błagam, niech Wasze dzieci słuchają Led Zeppelin, mają rumieńce na twarzy i pozdzierane kolana, błaaaaagam. Nie dopuście ich nigdy do muzyki Biebera, gdy zaczną słuchać Miley Cyrus puszczajcie im Nirvanę, usypiajcie przy "Nothing Else Metters" i nigdy nie pozwólcie oglądać Vivy. 
Dzięki jeszcze raz bratu za Rape Me ze starej MP3-ójki za czasów harcerstwa i kuzynce za plakaty z Slashem i Mansonem. AMEN.


Takie tam jak pokazuje fucka obrazowi i robie ala' facepalm. 





Led Zeppelin - Kashmir.

awwwwwww, on może być mój!

42.

Kocham ten dzień. Było trochę zimno, ale i tak zajebiście. Byle więcej takich dni i sesji! Dotychczas najlepsze zdjęcia ze wszystkich, dzięki! 
Szczególne podzięki dla Kaśki i jej poświęcenia : *












Marilyn Manson - Tourniquet.