środa, 29 lutego 2012

84.

No, jeju dawno niczego nie dodawałam. Dzisiejszy dzień zapowiadał się mega, bardzo niesamowicie strasznie źle, ale nie było tak makabrycznie. Jutro chcę by było dobrze, no. Co by tu jeszcze napisać.. Podobni gdzieś 17 jedziemy do cioci, wreszcie, jeju kocham Iławę. Mój brat właśnie wrócił, mam nadzieję, że wziął aparat i będę go miała przynajmniej na chwilę, no. Mam zdjęcia co prawda jakieś, ale nie chcę mi się nic wstawiać nie wiem czemu. Podobno w sobotę gdzieś wybywamy, no do Lidki czy coś, ajajaj.
Wróciła mi trochę faza na Crystalsów, nawet to lubię!

"Jesteśmy młodzi, zanurzeni w gwiazdach."


środa, 22 lutego 2012

83.

Witamwszystkichserdecznie,
Jakośniechcęmisiępieprzyćoniczymchcemisięnadalspaćispacjiteżniemamzamiaruużywaćfajnahistorianicciekawegosięniedziejejutrzejszydzieńtobędziekoszmarichcęwspomniećżeżyciebezspacjibyłobybardzotrudne.


Otoefektzabawywpaincieczylinajdziwniejszezdjęcieświata.





Marilyn Manson "(S)AINT"
Niewiarygodne jak bardzo ten kawałek i poniższy tekst mają wspólnego z obecną sytuacją.

"But now I'm not an artist I'm a fucking work of art 
I've got an F and a C and I got a K too 
And the only thing that's missing is a bitch like you 
You wanted perfect 
You got your perfect 
But now I'm too perfect for someone like you
I was a dandy in your ghetto with 
A snow white smile and you'll 
Never be as perfect whatever you do"

poniedziałek, 20 lutego 2012

82.

No cześć, co za dziwny dzień. Pouczyłam się z histy i powiem szczerze, że temat o Chrześcijaństwie był ciekawy i przeczytałam go w niecałe 5 minut, no no. Co tu jeszcze.. Dzisiaj stania na rękach nie było, więc "LIVE FAST, DIE YOUNG" się nie sprawdziło (może i dobrze), ale za to była praca klasowa z matmy, którą zapewne zawaliłam, ale trudno. Nic ciekawego się w sumie nie działo dziś takiego.. A no może oprócz tego, że zapewne na wakacje jadę do.. Dubaju :) Nie no zajebiście, temperatura +50, 10 godzin lotu samolotem i jacyś brudni Arabowie (jestem rasistką i trudno). Od zawsze o tym marzyłam.. No, ale nie powiem nazwa Dubaj brzmi całkiem przekonująco.. Dobra, i tak wolę opcję z przed roku czyli (nie powiem bo może ktoś zachce pojechać :), ale Wy pamiętacie chyba o co chodzi, wspomnę tylko Arizona ***, musiałam zacenzurować bo pewnie też byłoby "skopiuj-wklej-enter"), zdjęcia to by fajne pewnie były, o aparat bym się nie martwiła, bo w końcu co zagranica to zagranica, mamcia by zadziałała, a jak nie to tata i po sprawie. Zresztą nieważne chyba.. Jeszcze niestety sporo czasu. A i może tak na zakończenie wspomnę, że dzisiaj pociąg w którym jechał mój brat pieprzną w koparkę, ale na szczęście nic się nikomu nie stało. Nic więcej ciekawego do powiedzenia raczej nie mam, dziękuję, dobranoc.   

Ostatnie jest dziwne, ale trudno.




Gary Jules - Mad World.

sobota, 18 lutego 2012

81.

No to zgodnie z tym co mówiłam, wstawiam zdjęcia. Mam ich jeszcze sporo, ale na razie wstawię te w czarno-bieli. Niektóre są bez sensu, to prawda. Byłam dzisiaj u dziadków na obiedzie, ale w ogóle nie mam apetytu, nie wiem czemu, coś mało ostatnio wpieprzam - TO MUSI SIĘ ZMIENIĆ. O, dzisiaj gadałam z mamą o nowym pokoju i ustaliłam co nieco, w marcu mama ma zadzwonić to kolesia co ma mi pomalować, wypieprzę dywan i kilka innych rzeczy. Trzeba będzie popowieszać nowe obrazki, oo tak. Musimy się spotkać i to zrobić, ale najpierw muszę mieć ściany poza tym chyba zrobię coś jeszcze, ale jeszcze nic pewnego bo najpierw muszę wiedzieć co to w ogóle jest haha. Dobra chyba tyle, w czwartek mamy jechać do kina na Żelazną Damę (spoko, będę w szkole) ale nie chcę na to, lol. Wolałabym na Kronikę, może pójdę sama, a zobaczę. No dobra, idę, na razie. 


ZAPRZESTAŃ ROBIĆ TO CO ROBISZ, JESTEŚ NAJBARDZIEJ ŻAŁOSNĄ I DEBILNĄ OSOBĄ JAKĄ ZNAM. NIKOGO TO NIE INTERESUJĘ, ROBISZ Z LUDZI IDIOTÓW I MYŚLISZ, ŻE TEGO NIE WIDZĄ. WYMYŚLASZ SOBIE ŻAŁOSNE I IDIOTYCZNE STRATEGIE, KTÓRE SĄ TAK BANALNE, ŻE AŻ ŚMIESZNE. PIEPRZ SIĘ TY I TWOJE "POMYSŁY".





Marilyn Manson - Sweet Dreams

piątek, 17 lutego 2012

80.

Dobra, foty dodam jutro, już kilka przerobiłam, ale nie dodam wszystkich, muszę je oszczędzać! Teraz te na którym się ledwo poznałam, fajne włosy. Straszny nie ogar bo robione jakoś w czasie choroby i dodatkowo pominę to jak na nim wygląda, lol. No, ale jest strasznie dziwne, ale Ala chciała zobaczyć :) Teraz opowiada mi suche żarty, dresy i blondynki jak na razie wygrywają, pozderki.



Coś tam co chcecie.

79.

Mam wreszcie nowe zdjęcia! Tak, nowe zdjęcia. Brat przywiózł aparat i spieprzył do kolegi, więc miałam chwilę by coś pstryknąć, w sumie jakoś super dobrego nie wyszło, ale zawsze coś. Wstawię je jutro albo dzisiaj późnym wieczorem (bardzo późnym), bo szczerze mi się nie chcę ich przerabiać. 
Omnom, to dzisiaj w sumie nic ciekawego się nie wydarzyło, oprócz tego, ze skończyli mi łazienkę! Wow, jest fajna, muszę przyznać. No i wreszcie będę mogła normalnie jak człowiek spać we własnym domu. Koleżanka mojego brata jedzie na Mansona.. AHA. Dobra nieważne, do zoba potem albo bardzo potem.


Bardzo stare. Marilyn i morda.




M.I.A. - Paper Planes 

czwartek, 16 lutego 2012

78.

Nic ciekawego się raczej nie dzieje.. Jak już mówiłam będę wstawiać same starocie, dzisiaj trochę poprzerabiałam jakieś antyki.. Hehe no nie wierze MM w Polsce, zajebiście. Już jadę, Kasia Ty nie zpaomnij tych swoich sucharów i wyruszamy! Może dzisiaj napisze jaki tekst czy coś, zobaczę..
Jutro wolne, fajnie.. Oglądałam dzisiaj 4 odc Skinsów, Franky wkurzasz mnie a Tobie Luke to już mam ochotę muke zawalić. 





MM - Long Hard Road Out Of Hell

środa, 15 lutego 2012

77.

Zmieniłam wygląd bloga, jak widać. Podoba mi się, jest tak ciemno i klimatycznie - no, no. Co by tu więcej gadać? No chyba nic ciekawego. Nie idę jutro do szkoły, w piątek coś mama dziwnie nie zapowiadała by myślała, że idę mam iść, więc sama już nie wiem.. Nie będę jej namawiać! :) Dzisiaj pod wieczór poczułam się trochę gorzej, ale to chyba nie tylko przez chorobę, ale przez myśl o 7 lekcjach w tym pk z matmy, słówkach z niemca, polskim, biologii, geografii i reszcie.. Rzygam tym, więc nawet cieszę się, że zostaję w domu. To chyba tyle.
Teraz przerabiam stare zdjęcia i wrzucę coś, jakieś starocie muszą być, bo na razie nie mam aparatu.. Ale mam tego duużo i postanowiłam, że nie wrzucę wszystkiego od tak tylko będę co post wrzucać inne. Muszę oszczędzać zdjęcia, bo nie wiadomo kiedy będę miała możliwość zrobienia nowych.. Bracie, jeśli ten twój projekt ze zdjęciami polega na tym, że masz zamiar pstrykać zdjęcia wymalowanym ścianom, to lepiej oddaj go mi i tak nikogo nie interesują jakieś bohomazy na murach - taka prawda.




M.I.A. - XXXO

wtorek, 14 lutego 2012

76.

Witom wszystkich. No to dzisiaj już czuję się lepiej, ale szkoły nie odwiedzę w dniu jutrzejszym. W czwartek juz na 80% będę. A dzisiaj walentynki, czyli najgłupsze święto w roku :) Od kiedy to się kocha tylko 14 lutego? No nieważne. Filmu nie obejrzałam, więc nie napiszę i już stąd wychodzę, to pa pa.

Mój prezent walentynkowy do mojego dziadka, kocham cię dziadziuś! Beka.
(dziadzio o odciętych rękaw nic oczywiście nie wie..)


Lana Del Rey - Blue Jeans

poniedziałek, 13 lutego 2012

75.

O, wychodzi na to że mam poważną fobię społeczną, co daję mi wynik 81. Początkowo wyszło 77 czyli wyraźna, ale przypomniałam sobie, ze chyba nie zaznaczyłam jednej odpowiedzi.. Hehe, no to pa. Pogrążam się w smutku i żałobie. 


Z tej okazji:


74.

Witam Panie i Panowie! Zdycham właśnie poetycko koło ton dwóch higienicznych chusteczek, delektując się nutką syropu przeciwkaszlowego, którego smak wyśmienicie przypomina zgniłe jabłka, jakże fantastyczny to dzień! No to tyle, żyjcie w spokoju, bądźcie zdrowi i żeby wam wszystko dogadzało.
Jutro obejrzę chyba jakiś film i napiszę ten opis, bo nudy.

Zdycham również poetycko na brak aparatu, bracie fantastycznie, że go wziąłeś a wszyscy wiedzą, że na zdjęcia nie pójdziesz bo ci się nie będzie chciało dupy ruszyć albo znowu matryca Ci fantastycznie przemarznie. Wybaczyłabym ci jednak gdybyś ruszył na tę sesję ze swoimi możliwościami i pięknymi gdańszczankami! 
PS wziąłeś ze sobą najbardziej badziewny obiektyw, zapomniałeś ładowarki i kabla USB, które ładnie komponują się na tle mojego dywanu w moim pokoju, geniuszu. 



 Boże, te zdjęcie ma chyba półtora roku i robiłam je za czasów kiedy jeszcze nie umiałam nastawiać ostrości i nie wiedziałam jak się zmienia obiektyw.. 


Chyba już było, ale co z tego.

sobota, 11 lutego 2012

73 (Another Happy Day)

No dobra! Skończyłam właśnie opis pierwszego filmu, więc no chyba powinnam go umieścić. 
Wiem, że jest tam mnóstwo błędów.. I tych stylistycznych,  i językowych, ale nie chciało mi się tego nawet poprawiać. 


"Kolejny szczęśliwy dzień"

Jako, że do filmu się nie przygotowywałam, był oglądany zupełnie na świeżo to mogłam go w podobny sposób ocenić. Nie widząc wcześniej trailera, nie znając obsady, treści ani gatunku oglądałam film, który wydawało mi się, że będzie "jednym z tych który zapomnę po napisach końcowych" - a no nie zupełnie.
Przygoda rozpoczyna się w chwili w której widzę na ekranie napis "Ezra Miller", czyli nazwisko gościa którego nie sposób było zapomnieć po niedawnym, zresztą świetnym projekcie "Musimy porozmawiać o Kevinie" czy nieco starszym, ale równie dobrym "City Island". Robi się ciekawej. Film zaczyna się niepozornie, natomiast już w jednej z pierwszych scen autorzy rzucają nas na głęboką wodę, czyli scenę w której Elliot w rozmowie z Lynn wypytuje ją o członków swojej rodziny i zwracając się do niej "mamo". Nie znając jeszcze treści filmu ani bohaterów, zaczynamy się zastanawiać "o co chodzi?" dzieciak zwraca się do swojej matki, wypytując kim jest jego siostra? Być może wtedy znajdą się już osoby, które zmienią kanał nie chcąc pakować się w "pseudo-inteligentne pogmatwane dwie godziny paplania o niczym". Takie zachowanie jest jednak błędem, co można stwierdzić gdy rzeczywiście poznajemy wszystkich bohaterów. Zrozumiały zaczyna być wtedy wstęp, który był rzeczywiście wstępem do jakiegokolwiek zrozumienia sensu tych 120 minut.
 W filmie przedstawioną mamy sytuację amerykańskiej, z pozoru normalnej rodziny i ich przygotowania do zbliżającej się rodzinnej uroczystości. Trzeba jednak zwrócić szczególną uwagę na słowo „pozornie”..
Pierwszą osobą, o której należałoby wspomnieć jest Lynn, kobieta w średnim wieku, matka 4 dzieci w tym Dylana – przyszłego pana młodego, z którego inicjatywy odgrywa się cała akcja. Lynn jako rozwódka, chaotyczna matka słynąca z nieprzemyślanych wypowiedzi oraz niedoceniona córka nie radzi sobie z problemami z którymi musi się zmierzyć. Nie pomaga jej w tym również Elliot, 17-letni syn, który po wyjściu z odwyku zmaga się z nerwicą natręctw, depresją, zespołem Tourette'a, atakami paniki, trudnościami z opanowaniem emocji oraz z wciąż istniejącym uzależnieniem.. Nie mniej jednak chłopak na tle swojej rodziny mimo wszystko wypada całkiem „normalnie”. Jedną z osób o której w filmie jest również mowa jest Alice, siostra Elliota i dorosła już córka Lynn. Podobnie jak pozostali członkowie rodziny dziewczyna do osób normalnych nie należy, o czym dowiadujemy się już zanim zdąży pojawić się na ekranie. Mająca ciężkie dzieciństwo, tnąca się brzytwą po nogach i rękach Alice, dla której z tego powodu doszyto rękawy do sukienki, przeżywa katusze musząc spotkać się z rodziną pod przymusem wesela brata. Sytuacja jest tym trudniejsza, że w domu goszczą jeszcze inni członkowie rodziny, którzy niekoniecznie dokładnie rozumieją jak trudne są to dla niej chwile. Po domu zaś przeplatają się jej ojciec i macocha, którzy na siłę chcą odbudować z nią relację, dziadek, który jedną nogą jest już na innym świecie, babcia która bez oporu potrafi odmówić własnej córce szczerej rozmowy oraz niezliczone ciotki i wujkowie, którzy szydzą ze wszystkich i wszystkiego. Z tego też względy dom w którym odbywa się akcja łatwo pomylić można z zakładem psychiatrycznym. Nasuwa się więc pytanie: Jak w tej rodzinie być normalnym? Odpowiedzi jednak możemy szukać tylko w filmie. 



72.

No i fajnie! Dzisiejszy dzień był oczywiście jednym z tych lepszych, zdecydowanie. Chatroulette miażdży. A no i Jeremy, pozdrawiamy i tak jesteś zimnym draniem. Duużo rozmów na temat pewnej osoby i pragnę zauważyć; jesteśmy jednością, co jedni to drudzy i to jest ok, natomiast jeśli wepchniesz się między nas, wszystko co starasz się robić w podobny sposób nie jest fajne, zrozum dziwna istoto. Tyle? Chyba tyle. To do zobaczenia.

Ok, lubię to zdjęcie, pamiętny ten krzyż. PS Ala do twarzy ci z Mansonem i w czarnym swetrze. 


Przeogromna faza na M.I.A


"SWAGGER GOING SWELL"

71.


NOJEBNE.

czwartek, 9 lutego 2012

70.

A no to tak.. W sumie moje życie do najciekawszych nie należy, bynajmniej w tym momencie. Nudzi mi się niezmiernie, a chcę zająć się czymś twórczym. No, czymś fajnym. Jako, że moje wypowiedzi są jakoś tam spójne i lubię to robić to to zrobię. Może komuś będzie się chciało to czytać, może nie, ale to nic.. Przynajmniej ja nie będę się nudzić. Zdecydowałam, że raz na jakiś czas napiszę tu coś ładnie interesującego, co by mnie samą zainspirowało. Wyleję moje przemyślenia na temat jakiegoś filmu albo książki, podobno recenzję. Oczywiście, że częściej filmu, bo podobno oglądałam ich więcej niż moja mama w całym swoim życiu, a książki to już wyższa szkoła jazdy.. 
Zaczęłam pisać pierwszą recenzję, ale chyba nie wyrobiłabym się dzisiaj, więc dokończę i wklepię ją jutro, do zoba.




Jakieś u babci pod stołem z Amelią i Antoniną!

środa, 8 lutego 2012

69.

No to tak.. Zaraz się będę uczyć z biologii, trochę trzeba, no. No i wypracowanie z niemca, nie chce mi się trochę bardzo.
No, ale w sobotę mam nadzieję, że wyjdzie. JO, JO CHATROULETTE.
Omnomnom, nie ukrywam, że mi się podobają te zdjęcia i bardzo się cieszę, że większości nawet nie przerabiałam! Dodaje oryginalne rozmiary, bo się pieprzy jakość.










The Weeknd - What You Need.

czwartek, 2 lutego 2012

68.


Pogodziłam się już z tym, że nie trafię do raju.
Utopia nie jest dla mnie.


Te zdjęcie jest tak stare, że aż szkoda..

Warm Gun - Crappy Hands