sobota, 31 grudnia 2011

45.

Siedzimy z Zuzfą, jest 3:21. Wczorajszy/dzisiejszy dzień był/jest spoko. Wypiłyśmy tylko po kieliszku szampana czy coś tam, a czułyśmy się jakbyśmy wypiły z 10 litrów, mało co się nie porzygałam. A no nie wiem czemu w  sumie. Zuzia jest głupia i mnie wkurza.


Jutro napiszę więcej.

44.

Witom. Wstałam półtorej godziny temu, pięknie. Zara mam obiad, piszę trochę w pośpiechu..
Jako jedyna z rodziny zawiązałam dzisiaj bratu krawat, WHO'S THE BOSS? (tak, wiemy że Ala)
Hmm, robiłam wczoraj zdjęcia, wyszły nawet ciekawie, ale wstawię kiedy indziej. Wczorajsze lody były zaaajebiste, chcę ich. No i też wczorajsze zakupy BARDZO (!) udane. Szkoda, że nie kupiłyśmy tej sukineczki w kwiatki :( A no i tak w ogóle, ma ktoś żółty sweter? Bardzo się przyda na sesję. 


Nie wierzę, że jestem dzisiaj w spódnicy, ale tam.. Ostatni sylwester w naszym życiu <szczom> to czea jakieś zmiany, papa. Ten no życzenia, heh.. Utopcie się w rzygach. :)





The xx - Intro.

czwartek, 29 grudnia 2011

43.

Nie mogę z pewnej dyskusji na Facebooku. To aż niewiarygodne jak komercyjne gówno może zlasować mózg młodej osobie, to przykre.. :( Błagam, niech Wasze dzieci słuchają Led Zeppelin, mają rumieńce na twarzy i pozdzierane kolana, błaaaaagam. Nie dopuście ich nigdy do muzyki Biebera, gdy zaczną słuchać Miley Cyrus puszczajcie im Nirvanę, usypiajcie przy "Nothing Else Metters" i nigdy nie pozwólcie oglądać Vivy. 
Dzięki jeszcze raz bratu za Rape Me ze starej MP3-ójki za czasów harcerstwa i kuzynce za plakaty z Slashem i Mansonem. AMEN.


Takie tam jak pokazuje fucka obrazowi i robie ala' facepalm. 





Led Zeppelin - Kashmir.

awwwwwww, on może być mój!

42.

Kocham ten dzień. Było trochę zimno, ale i tak zajebiście. Byle więcej takich dni i sesji! Dotychczas najlepsze zdjęcia ze wszystkich, dzięki! 
Szczególne podzięki dla Kaśki i jej poświęcenia : *












Marilyn Manson - Tourniquet.

środa, 28 grudnia 2011

42.

Taki przedsmak jutra, będzieee dobrze.









Basement Jaxx - Scars.

41.

Z N I K A M


Zmienię trochę wygląd bloga..
Dzisiejszy dzień to jakiś żart. Nawet nie chcę mi się o tym mówić, ale żeby było bardziej paradoksalnie to opowiem :) I tak chyba gorzej być nie może co znaczy, ze może być tylko lepiej ha ha ha, dobry żart.. 
Czuję się dzisiaj jak ścierwo. Zasnęłam o 4 nad ranem, wstałam sobie 10 po 13, posprzątałam, zjadłam obiad i nie wiem chyba umrę. Czuję się jakbym wstała po nocy spędzonej w kontenerze. Dzięki Bogu, że dzisiaj do Zuzi! Dzięki, dzięki, dzięki. Ten szmatławiec zawsze rozweseli. Pójdziemy może do Kredensu po Colę, wezmę aparat i zrobię trochę zdjęć. Może.. Dobra na razie skupię się na umieraniu. Pa, pa.

A, no i notka o której wspominałam wczoraj to nie ta, tamtą napiszę kiedy indziej.

Staję się nieumyślnie coraz bardziej bezpośrednia i to mi pasuję. 

Bardzo lubię to zdjęcie.


The xx - Heart Skipped a Beat.

wtorek, 27 grudnia 2011

40.

Paczcie już 40 post! 


Ogólnie te zdjęcia zajęły mi łącznie z obróbką.. 5 godzin z czego 2 zajęło mi ich przerabianie :) LIFE IS GOOD.
Niektóre są mierne i to widzę, ale jestem strasznie zadowolona, dużo wyszło tak jak sobie wyobrażałam a niektóre nawet lepiej, więc pieprzyć jakość. 
To co wstawiam to nie wszystko, kilka zostawię sobie do następnych postów, szczególnie jedno do którego bardzo chcę dołączyć notkę i myślę, że zrobię to niedługo. 


Luuuuubię ostatnie.











Lana Del Rey - Born To Die.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

39.

Charlie i fabryka czekoladyyy!

To jest jak Holocaust.
Miażdżysz swoje uczucia.
Płonią wraz z częścią Ciebie.
Nie potrafisz zrozumieć, twój osobisty brak definicji.
NIe potrafisz myśleć racjonalnie, twoja osobista pustka w postaci labiryntu.
Droga bez wyjścia. 
Definicja miłości jest metaforą.
Kochasz to uczucie.
Pycha przepełnia ci żyły. 
Twoja miłość, której nie zdefińjujesz.
Nie jesteś głupcem, wiesz więcej niż sobie wyobrażasz.
To twoje osobiste ukojenie. 
W postaci majestatu.
Nie zaprzepaść go.
To już nie wróci. 
Potrafisz wybaczyć, ale nie potrafisz zapomnieć. 
To będzie twoje osobiste ukojenie.
Wiesz, ale nie możesz zacząć tego robić. 
To będzie cios, zaskoczenie.
Oczy stają się bardziej barwne.
Nic już nie jest mdłe.
To jak twoja własna, nietuznikowa definicja miłości. 
Dzwięk szkła tłuczonego o powierzchnię. 
Widok wody rozpryskującej się w ułamku sekundy.
Popadasz w paranoję.
To jest jak Holocaust. 
Potrafisz wybaczyć, ale nie zapominasz.
Nic na siłę. 
Nie odwracaj się od tego.
Nie zaprzepaść tego. 
To już nie wróci. 
To jest twoje osobiste ukojenie.
W postaci majestatu. 
- J.



niedziela, 25 grudnia 2011

38.

Napisałam wczoraj o 2 w nocy znowu wiersz. Zebrało mi się podczas czytania. Jak będę na kompie to wstawię.
Nie ma to jak czytać do 3 nad ranem. Lubię to!


Jeśli w jakiś sposób mam określić tą książkę to chyba najodpowiedniej będzie jeśli powiem, że trzeba mieć do niej ogromny dystans. 


Takie tam u dziadka.......


Marilyn Manson - Rock is Dead.

sobota, 24 grudnia 2011

37.

Dławię się fałszywością. Duszno mi. Wrócę do łask.
Zdjęcie autorstwa mojego brata, które przerobiłam.



piątek, 23 grudnia 2011

36.

Wesooych świąt.





Schowaj twarz za plastikowym uśmiechem.
Nie potrzeba być szczerym. 
Potrzeba być silnym.
Nie utrzymasz się. 
Nie dokonasz rzeczy niemożliwych.
Naucz się rozróżniać.
Dobro i zło.
Bez zła nie ma dobra.
Kłamstwo i prawda.
Bez kłamstwa nie ma prawdy.
Przyjaciel i wróg.
....
J.

35.

Zanim zaczniesz czytać. Słuchaj:


"I'M A FUCKING WALKING PARADOX"



Ładne masz oczęta, prawie jak Aleszenka. Zniekształcone Motionblur, nakładne Celofanem. Nieczyste. Zasmarowane Paint Brush. Widzisz, ale nie krzyczysz. Wrzask. Czujesz, ale nie widzisz. Strach. Widzisz, ale nie myślisz. Śmierć. 
W dół.
Tęczówka. Cios. Krew. Przekrwienie. Powrót. Wrzask. Strach. Śmierć. Powrót. 
Fioletowe żyły. 
Widzisz to światło. Żyjesz. Wrzask.
Nie pakuj się w to, to będzie wrzask. 
Wrzask pomieszany ze strachem, paznokcie. Brud.
To jest nieczyste. 
Ty tak nie potrafisz, to jest nieczyste.
Nie zrozumiesz. Nie rozumiesz. Wrzask.
Bach. Nie trać zasięgu. Dwie kreski. To nie reguła. 
Ja potrafię, to jest czyste.
Zrozumiem. Rozumiem. Cisza.
Tracę zasięg. Nie ma kresek. Reguła.
CISZA. 
Uśmiech. śmiech. Zabij. Nie potrafisz.
Tęczówka. Cios. Krew. Przekrwienie. Powrót. Wrzask. Strach. Śmierć. Powrót.
Fioletowe żyły.
Nie bój się. Nie daj się. Możesz.
Mówię co wiem.
Wiem co mówię. 
Tchórzysz. Złość. 
Spadasz, brud. 
To jest nieczyste.
To nie jest paradoks.
CISZA.
Tęczówka. Cios. Przekrwienie. Powrót. Wrzask. Strach. Śmierć. Powrót.
Zaczynasz rozumieć. Zrozumiałeś. Wiesz.
Wiemy.
To jest czyste. 
To nie był paradoks. 
Pakujesz się w to.
Odwaga. Wiara.
Nie jesteś gorszy.
Tęczówka. Cios. Krew. Przekrwienie.
Słyszysz krzyk. Wrzask. Czujesz to. Strach. Widzisz i myślisz. Żyjesz.
Nie tracisz zasięgu. Wszystkie kreski. Wyjątek. 
NIE CZUJ STRACHU. 


Być może zrobię dzisaj zdjęcia, zobacze.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

34.

Więc tak.. Mam dziś cholernie dziwny dzień. Pieprze wszystko wokół: sprzątanie, historię, chemię, matmę i ogólnie wszystko. Czuję się przez to źle bo wiem jakie mogą być konsekwencje (EDIT: jakie będą) ale w sumie uczucie takiej.. "wolności" jest zajebiste. Mogę umrzeć tak się czując. Czy ktoś będzie mi wypominał do końca życia pałę z historii (którą prawdopodobnie jutro dostanę, ale poprawie (!))? Nie, więc po co sobie zaprzątać głowę podbojami Aleksandra Macesrattatatcośtam. Nie jest to warte tego uczucia, więc pierdolcie się wszyscy którzy mogą, ale nie chcą sobie na to pozwolić. Rodzice na pewno są z Was dumni!
W sumie dobrze czuję się z moimi kilkoma jedynami.. Umrę bez uczucia, że zmarnowała cenny czas na siedzenie przed książkami.
Ogólnie przekartkowałam książkę, zajęło mi to 60 sekund. Zmęczyłam się.. Za to mój tumblr z tymi obrazkami wygląda pięknie.. Wzruszające. Jezu, kocham ten dzień, a pieprze to, że jutrzejszy będzie zły. Słucham Falling Star idealnie pasuje to mojego nastroju. 
Boże, chyba będę robić to częściej.

 

TUMBLR.
(wiem, że te zdjęcia mają zero ostrości, ale spróbujcie zrobić zdjęcia w takich ciemnicach bez lampy)



"I know that there's some place just right for me"

niedziela, 18 grudnia 2011

33.

Padau sobie śnieg nawet dzisiaj. Jutrzejszy dzień to będzie katastrofa już to czuję. No i trudno. Nie mam fot, bo nie jestem na kompie brata, więc wstawiam jakiegoś pieknego kolesia: 


< 3

sobota, 17 grudnia 2011

32.

Nie ma to jak dodawać posta o 4 nad ranem, padam. Miały być nogi to są nogi, żegnam.








Crystal Castles - Baptism

31.

Witom wszystkich. Nie wierzę w swój dzisiejszy wygląd :)) Uwielbiam minę Klaudii kiedy mnie zobaczyła. Dzisiaj śpimy u mnie i robimy zdjęcia moich nóg! <fascynujące> 
Zostanę gothem.
(te zdjęcia niektóre są fu, ale co tam) ROBIMY NOWEE!




Sohodolls - Bang Bang Bang <lubimy to>