Powoli mam już tego dosyć. Brzydzę się.
Dobra, napiszę coś bo czuję taką potrzebę, lol. Ja sama nigdy nikogo nie kopiowałam ani niczego nie zgapiałam, bo szczerze mówiąc byłoby mi wstyd i sama tego nienawidzę. Nieważne czy chodzi o ubiór, wygląd czegoś tam, zachowanie, upodobania, poglądy czy co innego to jest po prostu chamskie. No i w sumie pojawia się pytanie "dlaczego, czy to aż takie ważne?" tak, ja pierdzielę to ważne, bo przez głupie sznurówki w butach albo breloczek do kluczy można wyrazić siebie, podobnie jak głosząc swoje poglądy na BBC w największym czasie antenowym, w Stanach albo na łamach NY TIMES. Myślę, że każdy w jakiś sposób chcę być inny, bo chyba każdy się zgodzi, że to co oklepane jest nudne, więc znajdźcie sobie swój styl a nie wzorujecie się na kimś innym. Czy ja, kurna patrzę na to co ma ktoś inny i nabywam to samo? Nie, bo się tym brzydzę. Pisząc to nie pisze tylko dla znanych mi osób, ale do każdego kto to przeczyta. Nigdy, nawet na złość nie zrobiłabym tego, bo szczerze to nie chciałabym się tak ośmieszyć. Tyle.
FUCK THIS SHIT.
Jak go oglądam to widzę moje sny, te słońce w tym lesie i tę wodę, psychodeliczne zamglenia, wszystko niewyraźne i dziwne, tę piwnicę w której odbywają się moje największe koszmary, że niemieccy esesmani wtargną do domu, zabiorą wszystko a nas będą próbowali germanić, jak jadę na pieprzonym rowerze poprzez pieprzone drogi i jadę do nikąd i wiem o tym, ale nie chcę przestać, i wiem też ze ta droga jest toksyczna, na tyle, że to aż wbrew wszystkiemu i do tego stopnia, że ten pieprzony rower pójdzie z dymem, to tak toksyczne, że nie mogę tego robić, bo robię to wbrew sobie i widzę też to jak rzucam się do wody i tonę w niej, bo nie umiem pływać i próbuję wypłynąć, i bezskutecznie bo umieram i wtedy się budzę, sen się kończy i wtedy zaczyna się droga do nikąd.
Lubię sny, koszmary też - dużo wyjaśniają.
Powinnam zostać poetką.
Lubię sny, koszmary też - dużo wyjaśniają.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz